Kochani moi,muszę Wam coś napisać.Na początku chciałabym przeprosić wszystkich,którzy czekają tak długo na aniołki.Mam problemy ze zdrowiem i powiem Wam,że nawet jakiś czas temu postanowiłam zrezygnować z lepienia moich anielskich przyjaciół,ale po pierwsze moi znajomi się buntowali a po drugie sama ze sobą nie mogłam sobie dać rady,więc postanowiłam,że będę po prostu pracować w miarę swoich możliwości.Trzeba Wam wiedzieć,że to nie jest dla mnie zwykła praca.To moja pasja,miłość,moja dusza i myśli.Wszystko jest w tych aniołkach.To,że teraz piszę do Was, to wynik rozmowy z moją starą zaprzyjaźnioną anielską klientką.Rozmawiałyśmy o aniołach,o dziwnych rzeczach jakie nas spotykają i nagle ona mnie zapytała dlaczego nic nie piszę na tej stronie.Po co,odparowałam,przecież wszystko jest w aniołach! Ona,że owszem,że ona i być może kilkadziesiąt osób wie,ale reszta na pewno by chciała mnie bliżej poznać.Powiem Wam,że mnie zatkało…Myślałam o tym w nocy i doszłam do wniosku,że rzeczywiście mi trochę głupio z tego powodu,więc stąd to moje dzisiejsze pisanie.
A teraz trochę o mnie.Jestem zwykłą matką żoną i kochanką,ale niezwykłą babką.Zawsze byłam gadułą i lubiłam (zresztą do tej pory mi to zostało) robić z siebie, jak to św.pamięci babcia mówiła wariata.Mogę wygłupiać się w każdym miejscu i o każdym czasie,byleby rozbawić towarzystwo.W szkole podstawowej (pokorny pokłon w stronę moich nauczycieli) prawie co dzień ze swoją przyjaciółką Krysią lądowałyśmy za drzwiami.Myślę,że teraz zastąpi mnie w tej kwestii moja wnuczka Karolka,która też jest jest gadułą.Współczuję jej nauczycielom,ale do niej nie mam absolutnie pretensji.Kocham dzieci bezwarunkowo.Dzieci i zwierzęta.Żądam tego też od moich przyjaciół.Nie kochasz zwierząt i dzieci-nie możesz być moim przyjacielem.Zresztą mam niezwykle wyostrzony instynkt w tym temacie i dokładnie wiem kto jaki ma stosunek do powyższych.
Aniołki lepię od jakichś piętnastu lat.Moja przygoda z nimi zaczęła się spontanicznie po otrzymaniu takowego,zrobionego na obraz i podobieństwo moje.Od razu z góry dostałam szturchańca i głos,że tak oto będzie wyglądać moja reszta życia.
Bardzo się cieszę,że je też lubicie i kupujecie sobie i innym na prezenty.Ja i moja rodzina również obdarowujemy nimi wszystkich,którzy na to zasługują.Mam nadzieję,że góra pozwoli mi jeszcze długo cieszyć się swoją pasją i da mi siły do pracy.
Matuchno,jak się rozpisałam! Nadrobiłam za wszystkie czasy! Aj,zapomniałam,nazywam się Grażyna Wilk.To do tych,którzy mnie nie znają! Buziaki dla Was!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here